WSTĘP
OPIS
HODOWLA
GALERIA
UWAGI
POKARM
UWAGI OGÓLNE
Karmienie zwierząt terraryjnych jest czynnikiem, który bezpośrednio wpływa na sukcesy w ich hodowli.
Trzeba zaznaczyć, że zdobywanie pokarmu sprawia często hodowcy duży kłopot. Gady wymagają pokarmu naturalnego. Nie znaczy to,
że sami mamy łapać myszy po piwnicach czy polach - przeciwnie powinniśmy wystrzegać się takiego żródła, bo zwierzęta żyjące
na wolności są nosicielami pasożytów i różnych chorób. Jeżeli sklep zoologiczny w naszym mieście prowadzi sprzedaż hodowlanych
myszek czy szczurów to mamy kłopot z głowy, a jeżeli nie, to sami musimy założyć hodowlę karmową (mamy wtedy pewność, że nasz podopieczny
dostaje zawsze zdrowe osobniki).
Kiedy karmimy węża żywymi zwierzętami, to należy nadzorować akt ich zabijania i pożerania.
Nie wolno zostawiać gryzoni z gadem jeżeli ten nie wykazuje zainteresowania i nie zabija ich od razu. Pozostawiony szczur
czy mysz mogą pokaleczyć węża, pogryźć przewody elektryczne czy zniszczyć dekorację. Gryzonie wkładamy i wyjmujemy z terrarium
za pomocą pęsety - jeżeli takiej nie mamy możemy spróbować ręką, ale koniecznie należy włożyć rękawicę ochronną, aby
uniknąć pokąsania przez wystraszonego gryzonia. Czasami niektóre węże przyjmują martwe osobniki, które uprzednio
zawsze trzeba odpowiednio przygotować czyli rozmrozić i wysuszyć. Przed samym podaniem pokarmu powinno się go ogrzać.
Częstość karmienia jest cechą osobniczą i zmieniającą się pod wpływem warunków zewnętrznych,
wieku oraz rozmiaru zwierzęcia ale:
- młode zwierzęta powinny raz w tygodniu dostawać coś do zjedzenia, dorosłe węże
karmimy raz na dwa tygodnie, dorosłe dusiciele można karmić raz na trzy lub cztery tygodnie.
Czasami może zdarzyć się, że wąż przez dłuższy okres odmawia przyjmowania pokarmu. Mogą być tego różne przyczyny.
Jeżeli wąż wiedzie dzienny lub nocny tryb życia spróbujmy podać pokarm właśnie o tej porze.
Niektóre gatunki poszczą w okresie godów oraz wtedy, kiedy linieją. Jeżeli nasz podopieczny przechodzi roczny cykl
aktywności to zimą jest mało aktywny i wogóle nie je. Inne przyczyny to niewłaściwy pokarm albo niewłaściwe
ogrzewanie.
Niektóre gady nie chcą zabijać żywej myszy; wymagają świeżej ale już zabitej. Jeszcze inne nie znoszą
mysiego zapachu. Trzeba im wtedy podać młode szczury.
Jeżeli pomimo naszych zabiegów wąż nadal nie je, chudnie, zapadają
mu się boki, to wtedy należy nakarmić go siłą. Sposoby są opisane w prawie każdej literaturze dotyczacej hodowli węży,
ale jeżeli nie robiliśmy tego wcześniej powinniśmy poprosić o pomoc doświadczonego hodowcę lub weterynarza, bo możemy zwierzęciu jeszcze bardziej
zaszkodzić.
ELAPHE GUTTATA - WĄŻ ZBOŻOWY
Wąż zbożowy nie jest wybredny i w zasadzie zjada wszystko co jest odpowiednie wielkościowo (co da radę udusić i połknąć);
nadają się myszy, chomiki, młode szczury czy małe kurczaczki.
Węże z rodzaju Elaphe potrafią doskonale się wspinać, co sprawia, że obok gryzoni polują także na ptaki i wyjadają ich pisklęta z gniazd.
W naturze ich pokarm jest dość zróżnicowany i obejmuje różne gryzonie, owady, ryby, skrzek żab, żółwie, węże, jaszczurki, żaby, ptaki i ich jaja, łasice,
nietoperze, wiewiórki a nawet niewielkie króliki.
Osobnik, którego posiadam nie wybrzydza i potrafi zjeść nawet martwe zwierzęta.
Miałem raz taki przypadek. Samiczka królika zagryzła cały miot swoich młodych (cztery sztuki kilkudniowych osesków),
było to podczas mojej obecności w domu. Próbowałem od razu je ratować, niestety nie udało się.
Stwierdziłem jednak że oseski nie zdążyły jeszcze zesztywnieć. Postanowiłem podać je Boa dusicielowi, (zawsze jakiś szczurek
dłużej pożyje), jednak ten nie wykazywał żadnego zainteresowania takim pokarmem. Mimo podsuwania pod pysk i wykonywania ruchów martwym
króliczkiem nie dał się skusić na taki kąsek. Zrezygnowany postanowiłem dać oseska Zbożówce, bardziej z ciekawości jej
reakcji niż z przekonania powodzeniem. I ku mojemu zdziwieniu wąż od razu zajął się podstawionym mu pokarmem. Zachęcony sukcesem
podawałem mu nastepne. W sumie zjadł trzy sztuki co było nie lada wyczynem (przez tydzien nawet nie pełzał tylko zwinięty w kącie trawił).
Żartowałem potem ze znajomymi, że zje nawet ugotowane parówki, (oczywiście nie próbowałem -
może to zaszkodzić naszemu zwierzakowi nieprzystosowanemu do takiego pokarmu w naturze).
|